"E-meliny". Tak Warszawiacy obchodzą nocną prohibicję
Od 1 czerwca ograniczenie nocnej sprzedaży alkoholu obejmuje całą Warszawę. Zakaz obowiązuje od 22 do 6 rano w sklepach i na stacjach benzynowych. Regulacja nie dotyczy lokali gastronomicznych – barów, pubów i restauracji. W marcu rada miejska stolicy przyjęła uchwałę o wprowadzeniu regulacji na obszarze całego miasta. Władze przekonują, że ograniczenie nocnej sprzedaży alkoholu zaczyna przynosić oczekiwane efekty. Otóż spadać ma liczba interwencji policji związanych z alkoholem, a na drogach ma być bezpieczniej.
Zakaz nocnej sprzedaży alkoholu. Powstają "E-meliny"
Jak pisze "Gazeta Wyborcza" już w pierwszym tygodniu obowiązywania nocnej prohibicji pojawił się drugi obieg sprzedaży alkoholu. Chodzi o coś, co określono jako "e-meliny". Są to profile internetowe oferujące zakup alkoholu z dowozem. Oferty pojawiają się m.in. na social mediach. Jest drożej, ale chętnych na alkohol podobno nie brakuje. Napoje wyskokowe dowiezie "alkotaksówka".
Pół litra wódki ma kosztować w granicach 50-70 zł, w zależności od marki. Jedno piwo to wydatek rzędu 7 zł, a wino 40 zł. Realizujący zamówienie dolicza do ceny alkoholu kosz dojazdu, nie więcej, niż 15 zł.
Z ustaleń "Wyborczej" popyt jest znaczący. Czytamy też, że na całej sytuacji próbują skorzystać handlujący w sieci dilerzy narkotykowi. Ze względu na coraz większą popularność "e-melin", poszerzyli oni swoją ofertę o napoje alkoholowe.
Przewoźnicy mogą liczyć na więcej kursów nocnych. Alkohol w nocy można bowiem kupować w miejscowościach pod Warszawą, a następnie dowieźć do klienta w mieście. Popularnym punktem sprzedaży stała się stacja paliw przy ul. Estrady, która administracyjnie znajduje się na terenie Mościsk i tam alkohol można nabyć legalnie.
– Co trzeci pasażer pytał o alkohol, żeby go zawieźć na stację albo żeby przywieźć alkohol. Najpierw jeździłem na Mościska albo do Babic. W piątek już miałem kilka swoich flaszek – powiedział "GW" jeden z kierowców z przewozów na aplikację.
Nocna prohibicja w Warszawie. Początkowo były dwie dzielnice
Burdy wywołane pijaństwem są w Warszawie problemem. Nocna prohibicja ma wielu zwolenników, jak i przeciwników, wskazujących, że obrana metoda nie jest najtrafniejsza i niepotrzebnie ogranicza możliwość zakupu alkoholu normalnie zachowującym się ludziom.
Zakaz sprzedaży alkoholu w nocy w części Warszawy wprowadzono jesienią ubiegłego roku po tym, jak w Koalicji Obywatelskiej miało dojść do wewnętrznej scysji. Miejscy radni Koalicji Obywatelskiej mieli naciskać na Trzaskowskiego, by wycofał się z propozycji obejmującej całe miasto, a potem, gdy skrytykował ich premier Donald Tusk, zagłosowali za pilotażem w dwóch dzielnicach. Zakaz w stolicy objął tym samym Śródmieście i Pragę-Północ
W lutym prezydent Warszawy przedstawił projekt uchwały wprowadzającej nocny zakaz sprzedaży alkoholu na terenie całego miasta, z wyjątkiem Lotniska Chopina. Radni szybko przystąpili do prac nad inicjatywą. Trzaskowski opublikował na X wpis, w którym ogłosił przejście do drugiego etapu.